Ty również chcesz polecić coś godnego uwagi?
Napisz do nas:
zalewkultury@wp.pl w temacie wpisując polecam.

12 lutego 2007 r.

 

Beata Pyrek poleca...

 

…posiadanie psa

 

Wszystko, co piękne trwa krótko. Motyle żyją tylko pięć dni. Gdy ktoś przyczepi się do Was na przystanku i zacznie wyszczekiwać swoje marzenia, swoje psie sny… nie dotykajcie. Nie bierzcie go na ręce. Chyba, że możecie i chcecie go zabrać.

 

Proszę Państwa, polecam posiadanie psa. Szczególnie takiego ZNIKĄD, który nie chce DONIKĄD wracać, który biega wkoło jak wariat i niezdarnie wymyka się, jakby chciał uciec. Głównie polecam psa, który pojawia się z przypadku, a zaraz potem sprawia, że trudno człowiekowi w tę „przypadkowość” uwierzyć. Który „zdarza się” jak nieprzewidziana ciąża (jeszcze nie teraz, jeszcze nie wszystko gotowe, nie mam czasu, własnego domu, pieniędzy). Którego się nosi w tej ciąży co najmniej kilka dni rozważając „za” (czyli racje swoje) i „przeciw” (głównie racje rodziców, chłopaka, sąsiadek), podejmując w końcu dojrzałą decyzję, z której się wycofać nie można.

 

Początkowo będziecie znajdywali nadgryzione bułki, pożarte buty, zjedzone tapety, pocięte na strzępy kartki, chusteczki i skarpetki; będziecie podziwiali artystyczne mokre plamy na suficie i ścianach po jego kąpieli; zbiegali w pośpiechu po schodach z psem na rękach, by ten tylko zdążył załatwić potrzeby na świeżym powietrzu, a nie w domu. Będziecie gonili go za każdym razem, gdy wpadnie mu do głowy pomysł, że „być może” ten ktoś, kto zniknął za zakrętem jest ciekawszy od właściciela. Zapewne to wy będziecie obrywać, gdy wasi domownicy zaczną ze złością wspominać te czasy, kiedy posiadali kapcie, a ich buty były do pary. Potem już tylko czekać, aż pies w przypływie radości w końcu przywita się odpowiednio z sąsiadką, która psów się panicznie boi, więc zacznie straszyć nas policją, następnie oberwie się za to, że psiak rozkopał grządki, narobił do buta, zjadł domowe wypieki, nasikał na nową tapetę, nieumyślnie połknął kolczyki, skonsumował najdroższy krem do rąk, wraz z opakowaniem.

 

Ale na zawsze… pozostanie wiara, ze pies przecież kiedyś urośnie, że mu przejdzie. W międzyczasie wykładowcy przestaną wierzyć, że napisaliście pracę zaliczeniową, ale zjadł ją pupil…i takie tam. I mimo wszystko wciąż będzie was rozczulać jego klapnięte ucho i śmieszne krzywe łapy. Jak mnie. Bo to mam z kim biegać po śniegu, po asfalcie, w deszczu i w słońcu, z kim tańczyć w rytm ulubionej muzyki, i co najważniejsze mam z kim oglądać filmy, których nikt inny ze mną oglądać nie chce. Choćby dlatego polecam.